„Balansujące” Jerzego „JotKa” Kędziory wpisały się w otwarcie sezonu letniego nad Bałtykiem. Prezentowane w Kołobrzegu nie będą się jednak opalać z kuracjuszami i letnikami. W nietypowej aranżacji oglądać je tam można w Regionalnym Centrum Kultury.
Nową ekspozycję prac Jerzego Kędziory „Linia fal i równowagi. Rzeźby balansujące” oraz wystawę fotografii Bartka Kędziory otworzono 29 kwietnia o godz. 17 w Regionalnym Centrum Kultury w Kołobrzegu.
W zapowiedzi organizatorzy pisali: To niepowtarzalna okazja, by zanurzyć się w świecie sztuki, która balansuje – dosłownie i metaforycznie –między ruchem a statyką. Rzeźby Jerzego „JotKa” Kędziory zachwycają swoją lekkością i precyzją, tworząc iluzję niemożliwej równowagi. To nie tylko konstrukcyjne mistrzostwo, ale również głęboka refleksja nad ludzkim doświadczeniem i poszukiwaniem harmonii w zmieniającym się świecie.

Jerzy Kędziora to uznany na świecie rzeźbiarz, malarz i designer, uczestnik ponad 500 wystaw w Polsce i za granicą. Jego prace prezentowane były m.in. w Dubaju, Berlinie, Wenecji czy Miami, zdobywając międzynarodowe uznanie.
Wystawie rzeźb towarzyszyć będzie prezentacja fotografii Bartka Kędziory – spojrzenie młodego twórcy na rzeczywistość uchwyconą w kadrze.
RCK w Kołobrzegu zapowiedziało obecność prac Częstochowianina w holu swojego budynku, przylegającym parku oraz przed Ratuszem.
– Ostatecznie moje rzeźby w zestawie „Linia fal i równowagi” zaistniały jedynie w holach RCK im. Zbigniewa Herberta – powiedział nam Kędziora. –Pierwotnego założenia, że część ekspozycji będzie w przestrzeni otwartej miasta z przyczyn logistycznych i proceduralnych nie udało się zrealizować. Może trochę szkoda, ale pewne trudności powodują inaczej formułowane, ale ciekawie budowane rozwiązania. Wspomniany hol, to dość nietypowe, acz atrakcyjne miejsce na niebanalną ekspozycję, szczególnie sztuki współczesnej. To kawałek ciekawego przykładu architektury high-tech, jakby przenicowane Centrum Pompidou, z wyraziście eksponowanymi elementami konstrukcyjnymi, użytkowymi i technicznymi. Mocno rysują się w niej słupy nośne, biegi klatki schodowej, infrastruktura instalacyjna czy wyraziste oświetlenie. Całość opinają wielkie, w pełni przeszklone elewacje. W takim anturażu moi balansjerzy muszą ukazać swoje najlepsze walory.

Jak stwierdził artysta, wystawy realizuje nie tylko dla publiczności, ale i dla siebie. Zatem tu musiał się zmierzyć z nieco zawężoną przestrzenią, porozbijaną architektonicznymi detalami. Balansjerzy musieli się w tę infrastrukturę wpasować. Zeszły z długich poziomych zazwyczaj lin i sadowią się głównie na chybotliwych trapezach. Szczególnie tę formę ekspozycji prezentują sportowcy, w większości olimpijczycy z Paryża.
W takie bardziej treningowe sytuacje wpisują się zarówno skoczek wzwyż znad „Wysoko zawieszonej poprzeczki”, jak i płotkarz znad „Ostatniej przeszkody”. Nieco łatwiej przychodzi to gimnastykowi ćwiczącemu na kółkach –wszak to bliższa jego profesji ćwiczebna ewolucja. Oddający „Skok na głęboką wodę” musiał się przybliżyć do elewacji, a piłkarz od „Złotej piłki” wylądował na rurowym cokole poprzecznym do głównego holu. Blisko ich przecięcia barwnymi proporcami przesyła nie do końca rozszyfrowane kody „Sygnalistka”. Tak zaaranżowana ekspozycja poddaje się osądowi odwiedzających.
To dla wszystkich, a szczególnie dla rzeźb i artysty, całkiem nowe, ciekawe doświadczenie aranżacyjne. Te bardziej naturalne, podniebne lokalizacje prac przedstawiają wielkoformatowe fotografie ze światowych ekspozycji. Autorem tych fotogramów, tworzących niemal autonomiczną wystawę, jest syn rzeźbiarza Bartłomiej Kędziora. Obie ekspozycje aneksują się w bardzo ciekawy sposób.
– Pierwotnie było zakładane, że ekspozycja będzie posiadała przynajmniej dwie rzeźby w otwartej przestrzeni miasta –objaśnia Jerzy Kędziora. –Byłyby to poszerzające bufory całości założenia i swoiste wabie luźniejszej wewnętrznej ekspozycji. Pierwsza z nich, „Sygnalistka”, miała informować i przekierowywać podróżnych sprzed przedproży Ratusza na wystawę. Czynić z nich konsumentów kultury. Druga, „Gimnastyk na kółkach”, miała swoją ewolucję wykonywać w parku przed północną elewacją Centrum. Miała tym samym poszerzyć teren wewnętrznej ekspozycji i formalnie łączyć rzeźbiarskie obiekty na linach z żywymi uczestnikami podobnych igraszek z pobliskiego parku linowego.

Kolejną pokusą artysty było, by nad stałą kompozycją Krzesła Olbrzyma „Przerwa w koncercie” (autorstwa Wiktora Szostały), zainstalować „Ptasią Polifonię”. Poważnie już opatrzonym obiektom sztuki przestrzennej, dodałaby ona nowe skojarzenia i tchnęła powiew czasowej odnowy. Z tego punktu można by kontynuować spacer śladem „balansujących” ku „Dziewczynce Picassa” i „Balansującej kuracjuszce”. Te dwie rzeźby już od pewnego czasu towarzyszą kompleksowi sanatoryjno-uzdrowiskowemu „Arka”. Stały się ważnymi punktami na Kulturowym Szlaku Rzeźb Balansujących w Polsce. Z powodów technicznych i tych planów nie udało się zrealizować.
TP
Czytaj także: 30 maja Fundacja Oczami Brata zaprasza na otwarty Piknik Sąsiedzki!

