Sezon 2025/26 na kibicowskim szlaku w wykonaniu fanów Rakowa

W sezonie 2025/26 fani Raków Częstochowa nie mogli narzekać na brak nudy i mieli okazję pokazać się na trzech ,,frontach” w tym po raz czwarty w europejskich pucharach. Poprosiliśmy przedstawicieli częstochowskich kibiców o podsumowanie minionego sezonu.

„Poprzedni sezon zakończony wicemistrzostwem był traktowany – przez okoliczności, gdy w sumie wygranie ligi wypuściliśmy z rąk na samym końcu rozgrywek – przez środowisko kibicowskie jako swego rodzaju rozczarowanie. Nikt nie zakładał, że będziemy w 2025 roku świętować po raz drugi w historii klubu tytuł najlepszej drużyny w kraju, ale w rundzie wiosennej wydawało się to pewniakiem. Końcówka sezonu potoczyła się inaczej, a zdecydował o tym mecz z Jagiellonią – pełen kontrowersji sędziowskich i prowokacji jednego z zawodników Jagi. I też ten mecz miał rzutować na początek kolejnego sezonu, gdyż po nim na fanów Rakowa nałożono zakaz wyjazdowy na dwa pierwsze mecze w sezonie 2025/26.

Dzisiaj już wiemy, że batalia piłkarska stała w cieniu zawirowań trenerskich. Marek Papszun postanowił opuścić Częstochowę, a cała saga z jego przejściem do Legii przypominała brazylijską telenowelę, podczas której sam trener nieco odbrązowił swój cokół, który budował pod Jasną Górą przez lata. Na koniec maja 2026 roku wiemy, że Raków miał trzech trenerów, i w zgodnej opinii jest klubem w kryzysie. 1/8 finału Ligi Konferencji, finał Pucharu Polski, czwarte miejsce Mistrzostw Polski i zapewniony start w II rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA. Taki „kryzys” możemy mieć co roku 😉

Kibice Rakowa trzymali jednak fason przez cały sezon, będąc wiernymi swoim barwom. Jesienią 2025 r. mieliśmy namnożone wyjazdy. Zaczynaliśmy występy na szlaku od dwóch zakazów wyjazdów w Katowicach i Radomiu. Na Nowej Bukowej jednak mogliśmy się pojawić dzięki uprzejmości Gieksiarzy, z którymi dogadano zasady na jakich mogliśmy pojawić się na nowym stadionie w Katowicach. Ostatecznie zabezpieczenie meczu wraz z delegatem PZPN zdecydowali, że skoro już będziemy w Katowicach to zasiądziemy w sektorze gości. Jesteśmy w 583 osoby, w tym 11 Chemik i 1 Lechia. Wszyscy na czarno z jedną flagą. Zwyciężyło hasło „Piłka nożna dla kibiców”. Do Radomia, gdzie nadal był brak sektora gości, nie wybieraliśmy się. Zaszłości nie pozwalają, byśmy się dogadali, co do wejścia na zakazie.

Kolejny wyjazd był naszą najliczniejszą eskapadą w Europie w historii. W słowackiej Žilinie meldujemy się w 1080 osób, w tym mocne delegacje naszych przyjaciół: Lechia 60, Stomil 36, Videoton 35 i Chemik 14. I to mimo faktu, że sektor gości liczył tylko 510 miejsc. Udało się z tubylcami dogadać i zwiększono nam pulę przyznanych wejściówek. Początek sezonu zaczęliśmy bardzo dobrze. Później bywało już tym różnie. Mając wyjazdy w Europie, przymusową przeprowadzkę do Sosnowca na mecze fazy ligowej Ligi Konferencji, zdarzało się, że w rodzimej lidze te liczby wyjazdowe nie były zbyt imponujące. Tak było chociażby w Niecieczy czy na koniec wakacji w Szczecinie. Również egzotyczna wyprawa do Bułgarii na ostatnią rundę kwalifikacji Ligi Konferencji przyciągnęła jedynie koneserów wyjazdowych i prawdziwych fanatyków.

Nie sposób zapomnieć przy kwalifikacjach w Europie o dwumeczu z Maccabi Hajfa. Na pierwszym spotkaniu w Częstochowie goście byli niezwykle agresywni werbalnie. W trakcie meczu wykrzykiwali po angielsku obraźliwe przyśpiewki. W spotkaniu rewanżowym przeszli jednak samych siebie. Na Węgrzech oprócz obraźliwych przyśpiewek był też transparent nazywający Polaków mordercami, a także profanacja polskiej flagi.

Licznie na szlaku zameldowaliśmy się jeszcze w rodzimych rozgrywkach na Widzewie, gdzie zaprezentowano oprawę poświęconą legendarnemu trenerowi Zbigniewowi Doboszowi w kolejną rocznicę jego śmierci. Pozostałe liczby wyjazdowe na polskich stadionach mieliśmy przyzwoite. Lepiej to wyglądało w Europie. Solidna grupa wspierała Raków za naszą południową granicą – zarówno w Ołomuńcu, jak i Pradze, a na pewno zaskoczeniem była liczna eskapada na Cypr. Chwile przed Świętami Bożego Narodzenia na gorącym terenie Raków był dopingowany przez blisko cztery setki Medalików.

Wiosnę zaczęliśmy zimą. Autentycznie. W czasie meczu w Płocku, gdzie świętowano 10-lecie zgody Raków&Chemik, temperatura odczuwalna momentami była na poziomie -21°C… Był to już pierwszy mecz pod wodzą Łukasza Tomczyka. Chłopaka stąd, któremu los pozwolił poprowadzić z ławki trenerskiej swój klub. Naprawdę wielka szkoda, że ta przygoda zakończyła się tak szybko. Zdaje się, że za szybko trener wypłynął na szeroką wodę. Wierzymy, że jednak kiedyś jeszcze do nas wróci bogatszy o doświadczenia.

Maraton wyjazdowy też często miał wpływ na nasze liczby. W jeden czwartek grał ćwierćfinał Pucharu Polski w Świdniku, a tydzień później walczysz o ćwierćfinał Pucharu Konferencji we włoskiej Florencji. Szok poznawczy dla niektórych 🙂 Świdnik przypomniał nie tak odległe czasy, gdy w ten sposób podróżowaliśmy za Rakowem na drugim czy trzecim poziomie rozgrywkowym. Stadion też zupełnie inny od ligowych bombonierek, do których już przywykliśmy, ale tylko na wyjazdach 😉

Koniec sezonu znów rzucił nas licznie na szlak. Gdańsk czy Gliwice to bardzo dobre liczby czerwono-niebieskich. Inną kategorią ogólnie był finał Pucharu Polski z Górnikiem na Narodowym. Komplet 11.000 ludzi na sektorze za bramką, kapitalne oprawy, którymi na trybunach wygraliśmy na pewno kibicowską rywalizację z fanami z Zabrza. Doskonała atmosfera, i tylko zabrakło zwycięstwa na boisku. Nie można mieć wszystkiego. Pamiętając, że jeszcze kilka lat temu przegrywaliśmy wysoko na Turze Turek, czy na L83 z GKS-em Tychy 1-8 albo ze Stalą Stalowa Wola w dziwnych okolicznościach, to przegrana na Narodowym, gdy kibicowsko pokazaliśmy się z jak najlepszej strony, nie boli jakoś szczególnie, a zostawia jedynie niedosyt.

Mimo kiepskiego obiektu bardzo rozwinęli się z oprawami ultrasi. Finał na Narodowym pokazał, że stadion gigant nie przeraża, mimo że nie mamy gdzie na co dzień trenować opraw w takiej skali. U siebie były mecze takie jak spotkanie z Legią z pomysłową oprawą „Niech będzie pochwalony/odpalony”, w Debreczynie zgodowa z Videotonem „Red Blue Brotherhood” czy w Płocku „Raków & Chemik 10 lat”. Do tego dwumecz z Fiorentiną, czy oprawa poświęcona śp. Zbyszkowi Doboszowi w Łodzi, czy pożegnanie Iviego na meczu z Arką.

Na kolejny sezon można czekać z niecierpliwością.

E. SKWR, fot: AK, archiwum E. SKWR

Tekst pochodzi z papierowego magazynu ,,Gazety Regionalnej” ,,Raków znowu zagra w Europie” wydanym na początku czerwca 2026, w którym podsumowaliśmy sezon 2025/26 w wykonaniu ,,Medalików”.

JESIEŃ 2025

WYJAZDY:

Katowice – 583 (w tym Chemik 11, Lechia 1) ZAKAZ

Žilina (Liga Konferencji) – 1080 (w tym Lechia 60, Stomil 36, Videoton 35, Chemik 14)

Radom – 0 ZAKAZ

Debreczyn (mecz z Maccabi Hajfa, Liga Konferencji) – 357 (w tym Videoton 57, Chemik 20, Lechia 5)

Nieciecza – 151 (w tym Lechia 3)

Kyrdżali (Liga Konferencji) – 39 (w tym Videoton 2)

Szczecin – 52

Łódź – 701 (w tym Chemik 4, Lechia 2)

Kraków – 263 (w tym Chemik 3)

Ołomuniec (Liga Konferencji) – 665 (w tym Chemik 13, Lechia 7, Stomil 5)

Białystok – 73 ZAKAZ

Praga (Liga Konferencji) – 617 (w tym Chemik 30, Lechia 25, Videoton 19, Stomil 12)

Kielce – 331 (w tym Chemik 4)

Gdynia – 517 (w tym Lechia 200, Stomil 18, Chemik 8)

Wrocław (Puchar Polski) – 193 (w tym Chemik 2)

Nikozja (Liga Konferencji) – 389 (w tym Stomil 19, Chemik 18, Videoton 13, Lechia 13)

WIOSNA 2026

WYJAZDY:

Płock – 552 (w tym Chemik 38, Lechia 8, Stomil 4)

Lubin – 131 (w tym Chemik 3)

Poznań – 211 (w tym Chemik 1, Lechia 1, Stomil 1)

Świdnik (Puchar Polski) – 180 (w tym Lechia 4, Chemik 3)

Florencja (Liga Konferencji) – 346 (w tym Stomil 6, Lechia 2)

Zabrze – 455 (w tym Chemik 21)

Warszawa – 271 (w tym Lechia 4)

Lublin – 149

Gdańsk – 700

Warszawa (mecz z Górnikiem – finał Pucharu Polski) – 11000 (w tym Lechia 450, Chemik 194, Stomil 100, Videoton 24)

Gliwice – 672 (w tym Chemik 16)