fbpx

Legenda po chińsku da się lubić. Test MG HS

Benzynowy MG HS znalazł się we wrześniu w TOP 10 sprzedaży aut osobowych w Polsce. Zaliczył skok 450 procent w relacji miesiąc do miesiąca. We wrześniu byliśmy świadkami premiery hybrydowego MG HS+. W trzy dni po wejściu modelu na nasz rynek dystrybutorzy mieli już 1000 zamówień. Jak wygląda to intrygujące auto w oczach motoryzacyjnego emeryta?

Redakcja Gazety Regionalnej zaprosiła mnie do testowania brytyjsko-chińskiego samochodu. Widać udało mi się rozbawić Czytelników moją przygodą z elektrycznym Volvo.

Zgodziłem się z wielu powodów. Oczywiście z nadzieją, że znów uda mi się zadziwić podejściem do współczesnej motoryzacji. Na wejściu deklaruję: jestem za elektromobilnością! Tylko mnie na nią nie stać. Poza tym, mieszkając w bloku, musiałbym zabierać auto do domu, gdybym je chciał tanio ładować. Pełna hybryda jest lepszym wyjściem. Martwi mnie to, że pewnie z tym poglądem jestem reprezentantem milionów Polaków.https://www.dworwzytnie.pl/

Propozycja dotycząca MG ożywiła dziecięce wspomnienia. Miałem z dziesięć lat (to wiek, w którym chłopcy zaczynają pasjonować się motoryzacją). Szedłem do kolegi dwa bloki dalej i nagle zobaczyłem to (1964 rok!): na podwórzowym parkingu stał lśniący czerwienią kabriolet z brytyjską rejestracją. Na kufrze obwiedzionym lśniącym chromem zderzaka był również chromowany znaczek: MG – ten sam, co na HS-ie. Od dobrych już kilku lat samochody z tym samym logo zacząłem spotykać na ulicach i drogach Irlandii Północnej. Wreszcie marka robi karierę w Polsce. Bliższą z nią znajomość zaczynam od największego przedstawiciela.

Dobrze, dość sentymentów! Trzeba się przyznać: od dłuższego czasu z żalem myślę o konieczności rozstania się z naszą dziesięcioletnią Hondą Jazz. Byliśmy zakochani w tych autkach, jeździmy już trzecią generacją. Najnowsza IV (hybrydowa) ma mniej niż 300 litrów bagażnika. To koniec romansu! Może wiedząc o tym, Adam Kostyra, wydawca Gazety Regionalnej wysłał mnie na motoryzacyjny poligon. Wiedząc również, że żaden ze mnie ekspert. Mam wiedzę zainteresowanego nowościami kierowcy z prawie 40-letnim stażem, jeżdżącego w przeszłości przynajmniej 10 samochodami. Dalekimi od kapitalistycznych standardów.

Pora dołączyć do współczesności! Umożliwił mi to FC Auto System rezydujący przy ul. Żółkiewskiego. Od dawna – kiedy jechałem do A1 przedłużeniem ul. Bohaterów Monte Cassino – intrygował mnie wciąż powiększający się parking widoczny z ulicy. Raz stała tam grupa samochodów policyjnych, raz strażackich… Do rozległej oferty firmy dołączyły ostatnio auta ze znaczkiem MG. Tam też funkcjonuje serwis tej marki.

W nowoczesnej hali sprzedaży FC Auto System znaleźliśmy pełny wybór hybrydowych modeli MG od bardzo interesującego hatchbacka MG3, przez mniejszego SUV MG ZS+ po „ojca rodziny”, w którego sprawie pojawiliśmy się tego dnia. MG HS pysznił się w pięknej czerwieni. Robił naprawdę imponujące wrażenie. Obok stal pozorny bliźniak – spalinowy. Niedawno media informowały, że ten we wrześniu znalazł się w TOP 10 sprzedaży. Wzrost sprzedaży miesiąc do miesiąca był 450 procentowy. W atmosferze tego święta w ofercie pojawił się MG HS+.

Częstochowski dealer pozwolił Gazecie Regionalnej testować obie odmiany. Pozornie nie różnią się niczym, obydwa mają wysoki standard designu – dostatecznie sportowego i uspokojonego zarazem. Zapewniam: nie czuć „chińszczyzny” ani jej nie widać. Na mój gust to nadwozie jest bardzo wyważone i – rzekłbym – eleganckie. 467 cm długości, 189 – szerokości oraz 166 wysokości. To gabaryt większy niż w Toyocie RAV 4, Hyundaiu Tuscon czy Fordzie Kuga. Do tego – jak dla mnie – bardzo gościnne.

Do białego HS+ udostępnionego nam do jazdy przymierzyłem się najpierw jako pasażer – drzwi tylne otwierają się szeroko, na kanapie (pół skóra) czułem się swobodnie, nie czując ograniczenia ani dla kolan, ani dla głowy. 276,5 cm rozstawu osi powoduje, że kabina ma naprawdę dużo powietrza. Dwustrefowa klimatyzacja działa bez zarzutu. 19 calowe koła z ładnie narysowanymi alufelgami sytuują progi tak, że wygodnie wchodzi się do wnętrza.

Jednak w końcu miałem być kierowcą tego auta. Na przedni fotel dostałem się zupełnie swobodnie – fotel był daleko odsunięty od kierownicy. Do momentu, kiedy bezkluczykowo uruchomiłem silnik. Elektronika sama dosunęła mnie do właściwego położenia i pozwalała też swobodnie wybierać ustawienia fotela. Spojrzenie na kokpit niosło estetyczną satysfakcję. Wykończenie było na tyle satysfakcjonujące, że już nigdy nie uwierzę moto krytykom, piszącym o twardych „chińskich” plastikach. Mnie, który nie jeżdżę na co dzień Rolls-Royce`em, imitacja skóry wydała się dostatecznie miękka i ciepła, „fortepiany” (na szczęście nieliczne) aż nadmiernie lśniące. Dwa ekrany przed kierowcą z dobrą ostrością i czystością kolorów. Jakość dźwięku – bez zarzutu.

Rozbawiłem kolegów z Gazety Regionalnej, a i przedstawiciela firmy, kiedy wypadło mi debiutować w obsłudze hybrydy z automatyczną skrzynią biegów. Zostałem uczulony, że jako kierowca mam nie mieć lewej nogi. Obydwa pedały obsługuje się prawą. Głównie zresztą gaz. Hamulec rzadko i delikatnie. System rekuperacji powoduje, że po zdjęciu nogi z gazu auto zaczyna zwalniać – płynnie acz skutecznie.

Teorię przyjąłem. Zacząłem jednak od próby wjechania tyłem w ogrodzenie przy złym ustawieniu automatu. Kiedy już pojechaliśmy, długo udawało mi się zachować dyscyplinę. Jednak tylko do próby zahamowania przed skrzyżowaniem. Dobrze, że kolega fotograf, mój pasażer był przypięty pasami. Nie wyskoczył dzięki temu przez okno! Dziś mogę powiedzieć: do automatu można się szybko przyzwyczaić, a nawet go polubić. W odmianie benzynowej i ten hamulec jest bardziej przyjazny, nie ma za to hamowania rekuperacją.

W „benzynie” czuje się przeskok sekwencji automatu. W „hybrydzie” ten niemały HS po prostu płynie. Benzynowy napęd potrzebuje chwili namysłu przy gwałtownym naciśnięciu gazu, HS+ niemalże płynie. Kiedy podczas jazdy autostradą dodałem gazu, samochód niemal skoczył, wciskając w fotel. Tymczasem włączony był tryb normal – ustawienie sport przyniosłoby pewnie więcej wrażeń. Systemowa moc 225 KM i 340 Nm robi swoje.

Na niezbyt komfortowych drogach do Żytna (gdzie pięknie odrestaurowany pałac był tłem sesji zdjęciowej) auto prowadziło się pewnie przy ustawieniu kierownicy w trybie sport. Tylko nieco gwałtowniejsze manewry przypominały czasem o wysokości nadwozia.

Po jeździe w mieście drogami podmiejskimi i autostradą (bez szaleństw) oraz po kilku przystankach, miernik poboru paliwa wskazywał – 5,5 litra. Wersja benzynowa potrzebuje przynajmniej litra więcej.

Do opisu HS+ warto dołożyć jeszcze słowo o bagażniku. Przy 507 litrach pojemności wydaje się dość ustawny. Pod podłogą jeszcze można znaleźć nieco miejsca na drobiazgi. Dołóżmy do tego pojemne kieszenie boczne na drzwiach i przepastny schowek pod podłokietnikiem. Szuflada przed pasażerem niestety nie imponuje gabarytem.

HS+ w najtańszej wersji excite na portalach motoryzacyjnych wystawiany jest za około 125 tys., ale pod koniec roku na pewno można dyskutować o tej cenie. Egzemplarz, którym jeździliśmy, to podobno wydatek rzędu 130 tys. Samochód był dobrze wyposażony, ale „nie miał wszystkiego”. Nie dało się choćby otworzyć bagażnika, kiwając pod nim stopą. Cóż, mnie kiwanie stopą nie imponuje, tak jak przypisane 190 km/h lub przyspieszenie 7,9 – i tak z nich nigdy bym nie skorzystał. Przygoda z MG jednak uświadomiła mi, że wysoki standard mojej Hondy Jazz sprzed 10 lat nie stanowi dziś nawet podstawy oczekiwań kierowców. Testowany samochód zaspokoił wszystkie moje oczekiwania i czułem się w nim dopieszczony. Na europejską, a nie „chińską” miarę. Co prawda nawigacja mówiła do mnie po angielsku, ale to podobno da się zmienić w ustawieniach. Pewnie też, mając więcej czasu na zabawę komputerem, bardziej bym się z nim zaprzyjaźnił. Zapewniam przy tym, że mimo 70. na karku z ekranem nie miałem większego kłopotu. Jedynym dla mnie istotnym niedostatkiem testowanego auta były opony. Podobno całoroczne, ale tak głośne, że je słychać było w dobrze wygłuszonym wnętrzu. Poza tym ślizgające się na asfalcie przy przyspieszaniu – wcale nie gwałtownym.

Tadeusz Piersiak, fot. AK. Dariusz Lelonek, AK.

Legenda po chińsku da się lubić. Test MG HS 50
Dwór w Żytnie k/Radomska piękny plener dla naszego MG HS