Poniższy tekst pochodzi z papierowego magazynu „Gazety Regionalnej” ,,Raków znów zgra w Europie”, który został wydany na początku czerwca 2026 roku i podsumowywał miniony sezon 2025/26 w wykonaniu ,,Medalików”.
Zawodowa przygoda życia. Bez dwóch zdań! Na antenie Polsatu Sport komentowałem najważniejsze wydarzenia siatkarskie z finałami mistrzostw świata i Europy na czele, finał kobiecego turnieju Igrzysk Olimpijskich na wypożyczeniu w Eurosporcie, mecze reprezentacji Polski siatkarek i siatkarzy, ale nic, absolutnie nic nie sprawiało mi tyle frajdy, co komentowanie meczów mojego Rakowa Częstochowa w Lidze Konferencji UEFA.
W Polsacie Sport siatkówką zajmuję się od ponad 20 lat, ale nie jest tajemnicą, że piłką nożną jestem przesiąknięty jak mało kto, nie tylko ze względu na brata Jacka, czy mojego tatę Tadeusza, który długi czas był kierownikiem drużyny Rakowa. Sam próbowałem grać w piłkę, bez szczególnego powodzenia, ale z lubością później komentowałem mecze Rakowa w lokalnych rozgłośniach radiowych, czy relacjonowałem mecze i życie klubu w lokalnej prasie.
Jak to się stało, że zostałem komentatorem meczów Rakowa w Polsacie Sport? Mój szef Marian Kmita wiedział o wszystkich moich doświadczeniach z futbolem i dwa lata temu zapytał mnie, czy nie chciałbym komentować meczów Śląska Wrocław w Lidze Konferencji. Trenerem wrocławskiego klubu był wtedy Jacek, więc nie ukrywam, że bardzo się ucieszyłem z tej propozycji, ale w tak zwanym międzyczasie pojawił się konflikt interesów w postaci wyboru – albo Śląsk, albo Igrzyska Olimpijskie. I wtedy wybrałem Igrzyska, ale powiedziałem też, że jeśli w pucharach będzie grał Raków, to mój wybór będzie oczywisty. I niemal dokładnie rok później będąc na mistrzostwach świata w Tajlandii z reprezentacją siatkarek odebrałem wiadomość SMS od Mariana Kmity o treści – „Szykuj się Mareczku, mamy Raków w Europie!”.
I tak to się zaczęło…
Jadąc do Sosnowca na pierwszy mecz z Univesitateą Craiova czułem się tak jak 30 lat temu, kiedy jechałem komentować swój pierwszy mecz w radiu City Petrochemia Płock – Raków Częstochowa. Wtedy Raków wygrał 1:0 po golu Janka Spychalskiego. Krzyknięcie „goooollll” dla ulubionej drużyny w czasie transmisji to największa frajda dla komentatora. A w minionym sezonie Ligi Konferencji tę frajdę miałem wiele razy. Gole Tomka Pieńki i Oskara Repki z Craiovą były cudownym przeżyciem. Tak samo hat-trick Diabiego Fadigi z Rapidem, gole Jonatan Brunesa z karnych, czy bomba Stratosa Svarnasa w Ołomuńcu w ostatniej minucie meczu. Gol Repki na Cyprze też był super bo przypieczętował świetną jesień i dał możliwość krzyknięcia „goooolllll” na wiosnę w meczach z Fiorentiną po trafieniach Brunesa we Florencji i Karola Struskiego w Sosnowcu…
Każdy z wyjazdów za Rakowem miał swój urok i nie da się tego wszystkiego opowiedzieć w kilku zdaniach. W Ołomuńcu odżyły wspomnienia z młodzieńczych lat spędzonych w Rakowie, kiedy jeździliśmy tam z młodzieżowymi grupami na turnieje. Praga i mecz ze Spartą była cudownym wyjazdem pokazującym wielkość piłki nożnej i niesamowitej historii klubu z Letnej, gdzie pasja do piłki i Sparty przekazywana jest z pokolenia na pokolenia. I jeszcze udało się spotkać na meczu z Tomkiem Petraskiem…
Tych spotkań było co nie miara. Najbardziej zjawiskowe miało miejsce na spacerowym deptaku w Larnace, kiedy w połowie grudnia w pełnym słońcu spacerowaliśmy sobie z kibicami Rakowa przed meczem z Omonią Nikozja wspominając czas, kiedy trzy dekady temu w tym samym czasie na meczu Rakowa staliśmy przy boisku w Kaletach na meczu okręgowego Pucharu Polski z miejscową Unią po pas w śniegu…
Wiosna we Florencji też była zjawiskowa. Oprawa meczu, miejsce jego rozgrywania, wizyta w Muzeum Włoskiego Futbolu, pizza o 2 w nocy z zaprzyjaźnionymi kibicami… Lechii Gdańsk w jednej z otwartych knajpek oraz espresso o siódmej rano w deszczu na moście „złotników” i porannym spacerze pod pomnik Michała Anioła nawet nie wspominam…
Wspaniałe były spotkania ze znajomymi z Częstochowy. Z kibicami, dziennikarzami, kumplami z klubu, czy osiedla Błeszno. Wszystko dzięki Rakowowi i pięknej przygodzie, która trwa i oby trwała jak najdłużej. Naprawdę warto docenić czas i miejsce, w których jesteśmy, a wiem co piszę, bo ja z tym klubem przeżyłem absolutnie wszystko. Zwycięstwa, sukcesy i porażki. Wspomniany śnieg po pas w Kaletach, PP w Hucie Starej, Puchar Polski z Lechem na Narodowym, spadek do IV ligi, ale też mistrzostwo Polski. Pamiętam 0:10 w Zawierciu, ale zapamiętam też każdą z osobna piękną przygodę w Europie.
I nic się nie zmienia. Był, będzie jest!
Marzenie następne też. Mianowicie, żeby domowe mecze Rakowa komentować z Częstochowy! Ze stadionu z prawdziwego zdarzenia!
Na koniec podziękowania dla mojego współkomentatora Marcina Kality. Mam nadzieję, że się Państwu podobało.
Marek Magiera – Polsat Sport,, fot: archiwum Marka Magiery
Partnerami relacji sportowych są:
DMK Invest materiały budowlane Konopiska
Invictel
Kreczmer Janusz – wynajem autokarów
Hermetik system – centrum hydroizolacji
Wyższa Szkoła Zarządzania w Częstochowie
Furnipol
Semex – hurtownia budowlana Częstochowa










