Życzliwość w ujęciach „Jano”

Jeszcze do połowy czerwca w Galerii 4 Arte wisiała wystawa fotografii Janusza Mielczarka. Towarzyszyła ona 8 maja wieczorowi dedykowanemu pamięci artysty w pierwszą rocznicę jego śmierci (11 maja). Zabrakło ledwie kilku dni, by doczekała 90. urodzin jednego z najwybitniejszych częstochowskich fotografów i zarazem uniwersalnego twórcy.

Kiedy na prośbę naszego CGK żegnałem tekstem Janusza Mielczarka, podkreślałem, że zawsze był dla mnie – dziennikarza skarbnicą wspomnień z naszego wspólnego miasta. – Teraz ty jesteś w historii Częstochowy – konkludowałem – a ja będę z dumą mówił: TEN Janusz Mielczarek był moim starszym kolegą z Sienkiewicza, pięknie potrafił powracać!

We wstępie do tomu „Zapiski osobiste” (pośmiertnego niestety), która to książka miała swoją premierę we wspomniany wieczór, Janusz skupiał się na swoim kontakcie z literaturą. Mimo że – jak twierdzi – czasy nauki w Sienkiewiczu przebimbał, ucząc się więcej od szemranego towarzystwa, kreowanie słów pociągało go od początku. Już na studiach (Wyższa Szkoła Ekonomiczna w Częstochowie (1954-1959) jako 20-latek za debiutanckie opowiadanie otrzymał od poważanego Tadeusza Gierymskiego recenzję: „Ja bym nic nie zmieniał!”. Młody literat pisał też teksty dla kabaretów uczelnianych i teatru, z którymi współpracował również jako aktor.

Aktywność zaprowadziła go do Krajowej Rady Teatrów Studenckich, w której zasiadał obok Jerzego Markuszewskiego, Andrzeja Cybulskiego, Jerzego Afanasjewa, Andrzeja Jareckiego i Agnieszki Osieckiej. Ba! Doświadczenia z kultury uczelnianej pozwoliły mu później prowadzić Klub „Studnia” – wkrótce legendarne miejsce dobrej zabawy, ale i kuźnię artystycznych talentów. Od 1970 do 1975 roku szlifował pióro jako dziennikarz „Gazety Częstochowskiej”, a szczególnie jej dodatku kulturalnego „Nad Wartą”. Prowadzący „Gazetę” Rajmund Piersiak skierował młodego kolegę na Studium Dziennikarskie.

W 1975 roku powstało województwo częstochowskie, a pierwszy wojewoda Mirosław Wierzbicki uczynił go rzecznikiem prasowym. Janusz pisał, że wracał z pracy i z ulgą brał się za tworzenie literatury, by odtruć się z urzędniczej nowomowy. W 1977 roku jego opowiadanie „Inny” otrzymuje nagrodę Związku Literatów Polskich w Opolu na pierwszym konkursie. Pięć lat później „Zanim wyrzucą cię z samolotu” dostało trzecią nagrodę w nader prestiżowym Konkursie Wydawnictwa „Iskry”. Wyróżnienie to przyznało jury w składzie: Henryk Bereza, Wacław Sadkowski, Wiesław Myśliwski i Stanisław Zieliński. Opowiadanie znalazło się w książce Mielczarka pod tym samym tytułem, która ukazała się w 1986 roku w Krajowej Agencji Wydawniczej.

W 1996 roku przeszedł na emeryturę – zmęczony pracą urzędniczą, zaniepokojony nadchodzącą przyszłością, ale może przede wszystkim łakomy artystycznych wyzwań. Pojawiły się wkrótce kolejne wygrane konkursy literackie i kolejne wydane tomy prozy i poezji. W kolejności: Hrabalowisko i inne opowiadania – 2011, Do widzenia, panie Fellini. Zmyślenia wieczorne – 2014, Szczęściarz i inne przypadki – 2016, Być pomiędzy słowem a obrazem. Janusz Jano Mielczarek oraz goście i przyjaciele – 2018, Sposób na życie. Wybór opowiadań – 2019, Motocykl pana Kafki. Opowiadanie krótkie, niemęczące – 2020, Szepty z podróży – 2020. Autor dołączył nowe prestiżowe nagrody i wydarzenia: I i II w konkursie im. Stanisława Grochowiaka (2010, 2014) oraz I w konkursie Szaloma Ascha (2011). W „Twórczości” (1/2021) ukazało się jego opowiadanie „Bóg da mi konie”.

Znów upływają lata! Mielczarek zaskakuje wiadomością: po latach wrócił do tekściarstwa uprawianego w studenckich czasach. Efektem płyta zespołu Czerwony Tulipan, którą współtworzył. Jedną piosenkę wykorzystał zresztą Wojtek Kowalski w swoim teatrze, podejmując odtąd stałą teatralną relację z Jano Mielczarkiem.

W 1983 roku Janusz Mielczarek wydał autorski album „Fotografie”. Bo fotografia zajmowała go również od lat młodzieńczych. Jego prace zaprezentowano też w niezwykle prestiżowym Almanachu (1995-20217) wydanym przez Fotoklub Rzeczypospolitej Polskiej Stowarzyszenie Twórców. Mimo przerwy twórczej, jaką miał w czasach urzędniczych: 1975-1993. Po niej rzucił się w nurt, jakby tęsknił za tym lata.

Lata 1994–2005 to wzmożona aktywność Janusza Mielczarka na polu fotografii: członkostwo Kapituły Fotoklubu RP i Związku Polskich Artystów Fotografików, znaczące wystawy (tu m.in. „Galernicy”, „Fotografie” – trzy edycje), główna nagroda Fotograficznych Mistrzostw Polski w Warszawie (1999), I nagroda w kategorii portretu na wystawie w Pardubicach (2003) oraz utworzenie w Częstochowie Jurajskiego Oddziału Fotoklubu RP i powołanie Międzynarodowego Salonu Martwej Natury w Fotografii.

Jeśli podejmował sam czy uczestniczył w przedsięwzięciach (choćby Towarzystwa Galeria Literacka), którego był wieloletnim członkiem, to ledwie ułamek wysiłków, jakie włożył w promocję sztuki fotografii. Jego wiekopomną zasługą było powołanie w 2013 roku w duecie ze Sławomirem Jodłowskim Jurajskiego Oddziału Fotoklubu RP. Był w jego ramach przewodnikiem w arkanach fotografii dla wielu obecnych tuzów: Małgorzaty Kozakowskiej, Dariusza Gawrońskiego, Grzegorza Skowronka czy Krzysztofa Muskalskiego. W pożegnalnych wpisach medialnych wzruszająco pisali oni o znaczeniu Mielczarka w ich artystycznym rozwoju.

Generalnie ten ruch spowodował masowe niemal zainteresowanie fotografowaniem i pogłębianiem wiedzy o tej sztuce. Czymś, co rozsławiło Częstochowę w kręgach fotograficznych, okazał się powołany przez Janusza w 2013 roku Międzynarodowy Salon Martwej Natury w Fotografii. Po pierwszej edycji – jeszcze krajowej – okazało się, że zainteresowanie tematem jest ogromne i przekracza granice Polski. Konkurs ogniskował uwagę artystów fotografii do 2024 roku, uzyskując patronaty Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej oraz Fotoklubu Rzeczpospolitej Polskiej Stowarzyszenia Twórców. Nestor częstochowskiej fotografii udzielał się, prowadząc warsztaty i plenery, był jurorem w konkursach fotograficznych. Janusza Mielczarka – człowieka, kolegę oraz artystę Członkostwem Honorowym wyróżniło Towarzystwo Fotograficzne im. Edmunda Osterloffa w Radomsku.

Wielkim świadectwem powrotu Mielczarka – fotografa była w latach 90. jego wystawa „Galernicy” zorganizowana w wielkiej sali Miejskiej Galerii Sztuki. Była to też w Częstochowie pierwsza po latach wystawa fotografii w takim rozmiarze, a zarazem znaczące wydarzenie towarzyskie. Sukces sprowokował po jakimś czasie drugą edycją „Galerników”. Obie prezentacje zawierały fotografie ludzi trudzących się w organizacji ekspozycji dzieł sztuk wizualnych. Osobne trzy autorskie wystawy Janusza Mielczarka nosiły bezpretensjonalny tytuł „Fotografie”.

Ostatnia jego osobista i przekrojowa prezentacja miała miejsce w 2024 roku w Galerii 4 Arte i zawierała kilkadziesiąt prac o różnorodnej tematyce. Był uczestnikiem, a często współautorem wystaw zbiorowych, pokonkursowych czy poplenerowych. Pokazywał swoje prace m. in. w Międzynarodowych Salonach Fotograficznych organizowanych pod patronatem FIAP, zdobywając wiele medali, nagród, wyróżnień, dyplomów, listów gratulacyjnych.

Przyjęty w 1995 roku w szeregi Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej Stowarzyszenia Twórców szybko uzyskał tytuł Artysty Fotoklubu RP (AFRP) i członka Kapituły Fotoklubu RP. Był członkiem rzeczywistym Okręgu Śląskiego Związku Polskich Artystów Fotografików.

Janusz Mielczarek był odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. W 2010 roku otrzymał prestiżowy Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” (Brązowy). Trzy lata później uhonorowany został Nagrodą Prezydenta Częstochowy w dziedzinie kultury. W 2016 roku stał się laureatem Dyplomu Rady Artystycznej ZPAF, rok później Srebrny Medal „Zasłużony dla Fotografii Polskiej”, a następnie Medal „Za Zasługi dla Fotografii Polskiej” – odznaczenie przyznawane przez Kapitułę Fotoklubu RP w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.Jano pożyczał od uwielbianego Hrabala różowe okulary. W swojej literaturze i tworzonych fotogramach – jak w życiu – odczarowywał coraz bardziej złożoną  rzeczywistość, szukając piękna w ludziach i w otaczającym świecie materialnym. Pozostawił po sobie wartościowe dzieła i ludzką życzliwość.

fot. Galeria 4Arte

Czytaj także: Rockowizna 2026. W Krakowie zaroi się od muzycznych gwiazd.