Jest coś magnetycznego w greckiej muzyce. Słyszysz pierwsze dźwięki i nogi same zaczynają szukać rytmu. Nie trzeba znać kroków — wystarczy się poddać. Przekonała się o tym Agnieszka Pietrasiewicz, Polka mieszkająca na wyspie Evii. Dziś jest prawdopodobnie jedyną Polką tańczącą tradycyjne tańce ludowe w tej części Grecji. O tym, jak weszła w świat, w którym taniec jest oddechem codzienności — i dlaczego już nie wyobraża sobie życia bez niego.
Jak to się stało, że weszła w świat, w którym taniec jest oddechem codzienności? I dlaczego już nie wyobraża sobie życia bez niego? – Marzyłam tylko o tym, żeby tańczyć z Grekami ich cudowne tańce, trzymając się za ręce — kobiety, mężczyźni, dzieci, osoby starsze — w jednym rytmie i jednym kroku – opowiada Agnieszka Pietrasiewicz.

Grecja ma taniec we krwi
W tym kraju taniec nie jest dodatkiem do świętowania — jest jego istotą. Od małego dziecka, przez szkołę, przez całe życie — Grecy uczą się kroków tak samo naturalnie, jak uczą się języka. Wesela, festiwale, lokalne uroczystości, spontaniczne wieczory w tawernie — wszędzie te same chwytliwe rytmy, te same splecione dłonie, to samo kołowe ustawienie tancerzy, w którym nie ma miejsca na samotność.
To właśnie ten duch wspólnoty przyciągnął mieszkającą na Evii Polkę. Miłośniczka Chi Kung i Tai Chi, od zawsze bliska filozofii ruchu jako medytacji, trafiła na lokalną grupę taneczną przy Stowarzyszeniu Kulturalnym Avlonari, prowadzoną przez wybitną tancerkę i nauczycielkę tańca greckiego — Stamatoulę Kiousi. Została przyjęta jak swoja. I choć Grecy mają taniec we krwi, a ona musiała uczyć się wszystkiego od nowa — jej upór, regularność i szczere zaangażowanie zrobiły swoje.

— Grecy pomagają, przymykają oko na błędy, poprawiają… — opowiada Agnieszka. — Tańczę już ponad dwa lata, regularnie co tydzień. Przed występami — codziennie. Gdy zakładam tradycyjny grecki strój, czuję się naprawdę na swoim miejscu.
Καβαδορίτικος — taniec z południa Evii
Jako taniec najbliższy swojemu sercu Agnieszki wskazuje Kavadoritikosa (Καβαδορίτικος), charakterystycznego dla rejonu Karystos w południowej Evii. To taniec żywiołowy, pełen energii, tańczony przez mężczyzn i kobiety wspólnie, podczas lokalnych świąt i uroczystości, od wieków wpisany w krajobraz tej wyspy.

Muzyka do Kavadoritikosa jest dynamiczna i urzekająca — dźwięki tradycyjnych greckich instrumentów zdają się nie pytać, czy chcesz tańczyć. One po prostu cię porywają. To nie jest taniec na pokaz — to taniec dla siebie nawzajem, dla wioski, dla wspólnoty. Stowarzyszenie Kulturalne Avlonari pielęgnuje go z wielką pieczołowitością, dbając, by kolejne pokolenia znały i czuły jego kroki.
Kalamatianos — taniec, który łączy pokolenia
Natomiast jeden z najbardziej rozpoznawalnych greckich tańców — Kalamatianos — to taniec kołowy, w którym spotykają się wszystkie pokolenia. Tańczony tradycyjnie przez mężczyzn oraz kobiety na weselach, festiwalach, w czasie wszelkich radosnych zgromadzeń, od stuleci jest symbolem greckiej gościnności i otwartości.

Jego sekret kryje się w metrze 7/8 — nieregularnym rytmie, który dla ucha przyzwyczajonego do zachodnich taktów może być z początku zaskakujący, ale po chwili staje się naturalny jak bicie serca. Kroki są proste, eleganckie, powtarzalne — a właśnie ta powtarzalność tworzy hipnotyzującą, porywającą całość. Kalamatianos z Naksos, który wykonuje grupa Agnieszki Pietrasiewicz, niesie ze sobą ducha konkretnej wyspy, jej historię i charakter.
Sirtaki — taniec-mit, który podbił świat
Nie można pisać o greckim tańcu bez Sirtaki. To jeden z największych paradoksów greckiej kultury: taniec, który cały świat uważa za odwieczny, autentyczny taniec ludowy, powstał… w 1964 roku, na potrzeby kręconego na Krecie filmu ,,Grek Zorba”. Stworzył go choreograf Giorgos Provias razem z aktorem Anthony’ego Quinnem, łącząc kroki dwóch tradycyjnych tańców — wolniejszego Hasapiko i dynamicznego Hasaposerviko.

Ale czy to czyni go „mniej” greckim? Absolutnie nie. Sirtaki stał się czymś więcej niż tańcem — stał się metaforą. Zaczyna się powoli, dostojnie, niemal melancholijnie. Z każdym taktem przyspiesza, aż do euforycznego finału, który porywa tancerzy i widzów jednocześnie. To czysta celebracja życia w ruchu.
-Sirtaki przypomina nam, że nieważne jak trudny jest dzień — zawsze jest powód, by chwycić się za ramiona i zatańczyć – opowiada Pietrasiewicz.
Evia — nowe centrum tańca, zdrowia i spokoju

Agnieszka nie poprzestaje na tańcu — jest też agentką nieruchomości w Zodos Real Estate, a razem z mężem Jackiem prowadzi na Evii mały hotelik Yaga of Evia — miejsce dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż standardowego urlopu pod palmą. Już teraz przyjmują gości spragnionych słońca, ciszy i autentycznego kontaktu z grecką kulturą.
Niedługo jednak ich oferta znacznie się rozszerzy. W planach są wyjazdy grupowe łączące zajęcia Chi Kung z tradycyjnymi masażami ajurwedyjskimi, a dla chętnych nauka Sirtaki! Brzmi jak połączenie niemożliwe? Dla kogoś, kto mieszka na greckiej wyspie i tańczy z lokalsami w każdy tydzień — brzmi jak oczywistość.
Ale o tym — następnym razem. Na razie wyobraźmy sobie wieczór na Evii: ciepłe powietrze, zapach morza, dźwięki greckiej muzyki rozchodzące się między białymi domami wioski Avlonari. I koło tancerzy, w którym — ramię w ramię z Grekami — stoi Polka. W jednym rytmie. W jednym kroku.
fot. archiwum Agnieszki Pietrasiewicz

