Wszystko zaczęło się od tabliczki z dawnego gabinetu stomatologicznego…

Zbiór cenionego stomatologa i kolekcjonera Piotra Kuźnika nie ma sobie w Polsce równych. Eksponaty „grały” w filmach, wykorzystywano je w programach telewizyjnych, prezentowano na wystawach w różnych miastach… Ale by poznać tę niezwykłą kolekcję, wystarczy odwiedzić częstochowskie Muzeum Stomatologii.

Jak zmieniały się gabinety stomatologiczne od czasów starożytności po PRL? By znaleźć odpowiedź na to pytanie, warto zanotować adres: ulica Jasnogórska 92, Częstochowa. Tam od kilkunastu lat mieści się Muzeum Stomatologii, które wymyślił, stworzył i nieustannie rozwija Piotr Kuźnik. Zawód stomatologa od dawna łączy z inną, kolekcjonerską pasją. Jednak nie od razu zbierał artefakty związane z medycyną…

Wszystko zaczęło się od tabliczki z dawnego gabinetu stomatologicznego… 1
Wszystko zaczęło się od tabliczki z dawnego gabinetu stomatologicznego… 2

– Zbierałem zegary, znaczki pocztowe, porcelanę… I pewnego pamiętnego dnia będąc na giełdzie we Wrocławiu, znalazłem tablicę z gabinetu stomatologicznego. Pochodziła z czasów okupacji, napisy były w języku polskim i niemieckim. To one zwróciły moją uwagę. Dawniej niektórzy nazywali gabinety zakładami dentystycznymi – i to była polska nazwa, a po niemiecku Zahnatelie brzmiało jak „atelier dla zębów”. Tablicę powiesiłem w gabinecie, w którym przyjmuję gości. I nadal tu wisi. To mój pierwszy eksponat – opowiada kolekcjoner.

Od czasów kultury rzymskiej

Imponujący zbiór liczy obecnie ponad 17 tys. artefaktów. Samych foteli dentystycznych zebrał już kilkadziesiąt (tylko one mogłyby stanowić imponującą ekspozycję prezentującą to, jak przez lata – od XIX wieku począwszy – zmieniano i doskonalono ten sprzęt). Oczywiście, liczba ta cały czas rośnie. By pokazać całość, potrzebnych byłoby wiele muzealnych pawilonów. Poszczególne eksponaty prezentowano na blisko 30 większych wystawach w różnych miejscach kraju. Podziwiano je m.in. na zamku w Łańcucie czy w Muzeum Narodowym w Lublinie, a ubiegłoroczne wakacje współtworzyły jubileuszową wystawę Muzeum Częstochowskiego „W zdrowym ciele… czas na kulturę”. Co ciekawe, zbiór Piotra Kuźnika wykorzystywano chętnie na planach filmów i programów telewizyjnych. Kolekcja jest mocno rozchwytywana, nikt w kraju nie może z nią konkurować.

Wszystko zaczęło się od tabliczki z dawnego gabinetu stomatologicznego… 3

Najstarsze eksponaty z częstochowskiej kolekcji pochodzą z czasów kultury rzymskiej, gdy nie było wyodrębnionej dziedziny stomatologii, ten sam lekarz zajmował się wszelkimi chorobami i dolegliwościami. – Z tego okresu wywodzi się nazwa plomba, bo po łacinie „plumbum” oznacza ołów. To z niego robiono wówczas wypełnienia. Niska temperatura topnienia i łatwość w obróbce spowodowała szerokie zastosowanie w życiu codziennym. Niestety, nie mam takiej ołowianej plomby w kolekcji. Mam za to narzędzia służące do wykonywania wypełnień amalgamatowych – wspomina stomatolog.

Polowanie na artefakty

Jak upolować takie nietuzinkowe artefakty? Do Częstochowy napływają one z najodleglejszych zakątków kuli ziemskiej. – Od lat współpracuję z wieloma antykwariatami na terenie Europy i całego świata. Eksponaty docierają do mnie np. ze Stanów Zjednoczonych, Wietnamu, Kambodży, Japonii, RPA, Kanady czy Australii. I gdy w tych antykwariatach pojawi się coś interesującego, a co jest dostępne cenowo i nie przekracza granicy, którą sam sobie postawiłem, to kupuję. To obopólny interes, bo sprzedawcy nie zawsze mają komu zaproponować takich rarytasów, przykładowo kolekcjoner porcelany nie zainteresuje się starym lusterkiem stomatologicznym. Cieszą się więc, że mogą wtedy zadzwonić do „tego wariata z Częstochowy”, który to na pewno weźmie – zdradza Piotr Kuźnik.

Wszystko zaczęło się od tabliczki z dawnego gabinetu stomatologicznego… 4

Ostatnio na kolekcjonerskie perełki polował w Greenfield. – Tam trzy razy do roku odbywają się targi staroci. To największe tego typu wydarzenie, które odbywa się w Stanach Zjednoczonych. Spędziłem tam tydzień – dodaje.

Piotr Kuźnik nie kryje, że na bieżąco stara się spełniać swoje pasjonackie marzenia. Choć zdaje sobie sprawę, że nie wszystkie są osiągalne. – Marzą mi się przedmioty związane z kulturą Mezopotamii czy starożytnego Egiptu, ale dziś można je oglądać tylko w muzeach etnograficznych. Niemniej zawsze znajdzie się coś, czego będzie mi w kolekcji brakowało. Nieustannie pojawią się jakieś odkrycia. Gdy ktoś zbiera znaczki, trzyma się numerów katalogowych, zbierze całość i może zamknąć zbiór. Mój nigdy nie będzie zamknięty, to zbyt rozległy temat – przyznaje kolekcjoner.

Nikt nie wyjdzie zawiedziony

Do muzeum przy ulicy Jasnogórskiej zaprasza wszystkich – i młodzież, i dorosłych, uczniów, studentów, seniorów. – Odwiedzają nas całe grupy, ale też i indywidualne osoby. Staram się regularnie zmieniać ekspozycję, pokazywać coś nowego. Ale są przedmioty, które prezentuję tu na stałe. To przykładowo jeden z najstarszych rentgenów stomatologicznych – mówi Piotr Kuźnik. – Zapraszam serdecznie do zwiedzania, myślę, że nikt nie wyjdzie zawiedziony. Gości może oprowadzić w każdej chwili także moja asystentka – zapewnia.

Wszystko zaczęło się od tabliczki z dawnego gabinetu stomatologicznego… 5
Wszystko zaczęło się od tabliczki z dawnego gabinetu stomatologicznego… 6

Warto wspomnieć, że Muzeum Stomatologii ma na swoim koncie również wyjątkową publikację. Książka „Moje wspomnienia z pracy w służbie zdrowia” to zbiór najlepszych opowiadań i historii przesłanych na konkurs literacki o tym samym tytule (zorganizowany oczywiście przez Piotra Kuźnika). Tom można kupić na stronie muzeumstomatologii.pl.

red.

Czytaj także: „Tomasz Sętowski. Artysta i kolekcjoner” – tę wystawę musicie zobaczyć!