Piłkarze Rakowa Częstochowa awansowali we wtorek w Lublinie do 1/8 STS Pucharu Polski. W meczu 1/16 po serii rzutów karnych wygrali z miejscowym Motorem 3:1. Bohaterem Rakowa był rezerwowy bramkarz Tarik Karić, który na cztery strzały rywali tylko raz przepuścił piłkę do swojej bramki…
To był drugi mecz Rakowa pod wodzą nowego trenera Dawida Szwargi. Tym razem drużyna wracała do domu w dobrych nastrojach i z awansem do 1/8 PP.
– Pierwsza połowa nie była w naszym wykonaniu taka, jak sobie zakładaliśmy – ocenia na pomeczowej konferencji prasowej trener Rakowa Dawid Szwarga. – Natomiast był to nieprawdopodobny wysiłek całego zespołu, żeby utrzymać to zero z tyłu, bo tych sytuacji klarownych Motor nie miał zbyt dużo. Jedynie stałe fragmenty gry. Na pewno najsłabszy moment meczu to początek drugiej połowy. Ale najważniejszy przekaz z tej konferencji dla drużyny i dla nas jest taki, że musimy grać od samego początku, tak jak graliśmy po straconej bramce. Bo zarówno w Krakowie jak i dzisiaj zaczęliśmy grać po straconej bramce bardziej swobodnie, bardziej lekko, bardziej płynnie. Było w tym więcej takich działań piłkarskich na dobrym poziomie, więcej odwagi, przebojowości i to jest dla mnie najważniejszy wniosek z tego meczu, żeby doprowadzić drużynę do poniedziałkowego meczu z Pogonią Szczecin do takiego stanu, żebyśmy od samego początku funkcjonowali w ataku tak, jak po straconej bramce w Krakowie i dzisiaj w Lublinie.
Trener Dawid Szwarga odniósł się też do zmiany bramkarza przed dogrywką. Kacpra Trelowskiego zastąpił mający 195 centymetrów wzrostu Tarik Karic. I był to strzał w dziesiątkę! Obronił 3 z 4 strzałów rywali!
– Mieliśmy taki plan ustalony z trenerem Sikorskim (trener bramkarzy Maciej Sikorski – red), że jeżeli będzie dogrywka to Tarik bardzo dobrze wygląda jeśli chodzi o obronę rzutów karnych – dodaje Szwarga. – Natomiast tutaj też uraz Trela miał wpływ finalnie na tą decyzję, która i tak była zaplanowana przed meczem.
Podczas konferencji prasowej trener Szwarga jasno podkreślił, że Raków potrzebuje teraz nie pojedynczego zwycięstwa, a serii zwycięstw, aby powrócić do powtarzalności, którą charakteryzował się w ostatnich latach. Łatwo jednak nie będzie, bo Raków dwa najbliższe mecze zagra z zespołami z czołówki. 2 listopada przy Limanowskiego z Pogonią Szczecin (3. miejsce) i 8 listopada w Warszawie z Legią (4. miejsce) trenera Marka Papszuna.
– To jest teraz bardzo ważne i abyśmy wszyscy dobrze zrozumieli – komentuje trener Szwarga. – To musi być seria. To jest coś, czego potrzebuje dzisiaj Raków Częstochowa. Nie pojedyncze zwycięstwa. Nie radość po jednym zwycięstwie, bo to był tylko jeden mecz. Ten klub, ten zespół, ta drużyna przyzwyczaili do tego, że jest powtarzalna. I to jest coś, czego oczekuję od zespołu nie tylko jeśli chodzi o wyniki, ale jeśli chodzi o grę. Wtedy będziemy mogli mówić, że coś się wydarzyło, co może doprowadzić do jakiegoś założycielskiego momentu. Ale to zwycięstwo to jeszcze za mało.
MR-K, fot: KB
Partnerami relacji sportowych są:
Bank Spółdzielczy w Mykanowie
Sverum Nieruchomości
Semex – hurtownia budowlana Częstochowa
DMK Invest materiały budowlane Konopiska
Hermetik system – centrum hydroizolacji
Kreczmer Janusz – wynajem autokarów
Invictel
Aperto okna









