Swoje pięciolecie świętował w czerwcu Dwór w Żytnie. Do pieczołowicie odrestaurowanego obiektu z 200-letnią historią zjechali goście z całej Polski. Przepiękny hotel z restauracją usytuowany w rozległym i równie zabytkowym parku ma już wielu wiernych gości, również z nazwiskami z pierwszych stron gazet.
Żytno to urokliwa miejscowość leżąca 45 kilometrów od Częstochowy, kiedyś w województwie częstochowskim. Ma metrykę sięgającą XII wieku, a w historii nawet okres bycia miastem. Dziś – jak się dowiadujemy – cieszy się wyjątkowymi walorami klimatycznymi. Położone jest bowiem wśród lasów, nieopodal rezerwatu przyrody i Pilicy. Do tego usytuowane z dala od większych ośrodków miejskich, samo jest wolne od przemysłu. Tam od pięciu lat działa przemiły obiekt hotelowo-restauracyjny. Jego nazwa Dwór w Żytnie jest bezpośrednim nawiązaniem do dwustuletniej szlacheckiej sadyby rodziny Siemieńskich.
– Podsumowanie tego pięciolecia – mówi menadżerka Angelika Jaskorzyńska – dało nam kilka powodów do dumy. Dwór w Żytnie ma już swoich bywalców – gości z pozycją znaczącą, których pobyty są promocją naszego hotelu.


Otóż w podróży po kraju w Dworze w Żytnie zatrzymał się jeden z Prezydentów RP. Wydarzenie to było o tyle niezwykłe – co przyznali ochroniarze – że lokator Pałacu Namiestnikowskiego zawsze starał się wracać na noc do Warszawy. Zarazem stało się to najlepszym świadectwem rozpoznawalności hotelu i najlepszych dla niego rekomendacji. Dwór jest idealnym miejscem do organizacji różnego rodzaju i rozmiaru spotkań towarzyskich i rodzinnych. Równie dobrze może być bazą weekendowych wypadów i korzystania z piękna okolicy, a może tylko wytchnienia w znakomicie utrzymanym parku.
Dwór jest miejscem otwartym nie tylko na przyjezdnych gości, ale także na mieszkańców Żytna. – Z radością witamy naszych sąsiadów – uśmiecha się pani Angelika. – Zapraszamy ich na kawę po kościele czy niedzielny obiad, a park pozostaje otwarty dla wszystkich. Cieszą nas serdeczne relacje, które udało się zbudować z lokalną społecznością – sąsiedzkie wsparcie i wzajemna życzliwość często wracają w postaci bezinteresownej pomocy. Mamy nadzieję, że mieszkańcy czują, iż Dwór jest także ich miejscem, bo przecież dawna siedziba szlachecka stanowi ważną część lokalnej historii.


– Ta rzeczywistość, w której dziś uczestniczymy, ogromnie nas cieszy – dodaje pani Angelika. – Jednak największym powodem do dumy jest chyba to, że udało się uratować zabytkowy obiekt, który wydawał się skazany na niebyt, a który jest przecież tak cennym i pięknym elementem naszego dziedzictwa.
We Dworze odbywają się śluby cywilne, udzielane przez Wójta Gminy, natomiast w sąsiadującym kościele – śluby kościelne – oba miejsca łączy furtka, dzięki której można z łatwością przejść z terenu Dworu do kościoła.
Zasiedziała już w Żytnie (wówczas w Żytnem) rodzina Siemieńskich herbu Leszczyc rozpoczęła w 1819 roku budowę dworu. Trwała ona długo, ponieważ były to czasy trudne, a wznosząca siedzibę familia była z ducha patriotyczna. W Bonapartem walczącym z rosyjskim carem upatrywała nadziei na wolną Polskę. Głowa rodu – Jan Nepomucen Antoni Siemieński służył w Legionach gen. Dąbrowskiego. Później – w 1830 roku wziął udział w powstaniu listopadowym. Już po oddaniu dworu w 1840 roku w bibliotece szlacheckiej sadyby naradzał się sztab przygotowujący w Guberni Piotrkowskiej kolejne powstanie – styczniowe.
Historia Dworu w Żytnie
Siedziba była okazała i architektonicznie piękna. Jej projekt sporządził architekt Jakub Kubicki – budowniczy generalny rządowy. Jako stypendysta króla Stanisława Poniatowskiego uczył się fachu we Włoszech. Cechą identyfikującą sztukę tego architekta są kanelowane kolumny – dokładnie takie zdobią wejście frontowe. To właśnie one zostały odczytane przez profesorów historii architektury, konsultujących restaurację zabytkowego gmachu, jako autorski podpis Kubickiego, który też był twórcą typu polskiego dworu-pałacu. W końcu XIX wieku dobudowane zostało piętrowe skrzydło.
Okazuje się, że dwór w Żytnie chlubi się nie tylko piękną kartą architektoniczną. Miał również znamienitych gości i piękne, związane z nimi, opowieści. Także romantyczne – gościem Siemieńskich był Henryk Sienkiewicz. W Żytnie właśnie w 1874 roku, nad stawem oświadczył się Marii Kellerównie, kuzynce gospodarzy. Podług lokalnego przekazu wkrótce gdzieś w szuwarach zgubił się pierścionek zaręczynowy, a do samych zaręczyn nie doszło. Ojciec narzeczonej zerwał planowany związek. Jedni twierdzą, że uznał Litwosa (rzeczywiście wówczas mocno biednego) za chudopachołka. Inni dokładają do tego zaniepokojenie przyjaźnią Sienkiewicza z piękną Heleną Modrzejewską.


– W 2016 roku w Pałacu pod Blachą w Warszawie odbyła się wystawa zorganizowana z okazji Narodowego Czytania Litwosa. Kuratorką była Barbara Wachowicz, znana pisarka, m.in. autorka książki o Sienkiewiczu „Marie jego życia”. Badaczka pokazała w ekspozycji sztambuch Marii Keller, który znaleziony został w gruzach Warszawy w czasie powstania. Tam opisana była cała historia tego krótkiego narzeczeństwa. Nota bene, niedoszła żona do końca życia była zakochana w swoim wybranku.
Rezydentką dworu przez około dziesięć lat była Wanda Malczewska – czekająca obecnie na beatyfikację czcigodna służebnica Boża Kościoła Katolickiego. Mistyczka miała dar uzdrawiania, ale też – w Żytnie właśnie – prorocze wizje mówiące m.in. o przyszłości Polski. Odwiedzał ją bratanek, młody malarz – Jacek Malczewski. Ciotka wspierała kształcenie artysty i – jak twierdzą – motywy patriotyczne w symbolicznych przedstawieniach genialnego artysty wzięły się z jej wychowawczego oddziaływania.
Kolejne wielkie nazwisko związane z Dworem w Żytnie to Anders. Mowa o Jerzym, synu generała, który podczas II wojny światowej, na prośbę ojca, znalazł schronienie u zaprzyjaźnionej rodziny Siemieńskich. Historię tę w swojej książce „Mój ojciec generał” opisuje siostra Jerzego, Anna Maria Nowakowska. Książka dostępna jest do wglądu w recepcji Dworu. Autorka pięknie wspomina w niej urodę samego Dworu i jego otoczenia.


Po raz kolejny żytnieński majątek pojawia się w relacji o Misji Freston. Po prawie rok trwających staraniach strony polskiej, Winston Churchill wyraził zgodę na zrzucenie w okupowanej Polsce grupy spadochroniarzy wraz z koniecznym sprzętem. Po wielu nieudanych podejściach zrzut dokonał się z 26 na 27 grudnia 1944 roku. W grupie członków misji był jeden Polak: Antoni Nikodem Pospieszalski – stryj dzisiejszej muzycznej rodziny z Częstochowy. Po udanym lądowaniu wspieranym przez Armię Krajową, po odparciu hitlerowców, skoczkowie ukrywali się pod różnymi adresami. Także w piwnicach dworu w Żytnie, gdzie złożyli radiostację i utrzymywali kontakt z Londynem. Ich zadaniem było rozpoznanie sytuacji oddziałów AK, ale też wsparcie nawiązania przez nie kontaktu z nacierającą Armią Czerwoną.
Po wojnie znacjonalizowany majątek stopniowo podupadał. Od 1945 roku w dworze działała szkoła podstawowa. W końcu lat 80. stan techniczny budynku zaczął zagrażać bezpieczeństwu. Pustostan niszczał aż do 2016 roku, kiedy Dwór przeszedł w prywatne ręce i rozpoczęła się jego odbudowa pod nadzorem służb konserwatorskich.
W 2021 roku Dwór wraz z restauracją, otoczony zrewitalizowanym parkiem, otworzył swoje podwoje dla gości. Trzeba było odwagi, determinacji i wiary w sens tego przedsięwzięcia, by podjąć się przywrócenia Dworu do dawnej świetności. Kiedy rozpoczęto prace, park był pozbawiony ogrodzenia i niemal całkowicie zarośnięty, a sam budynek znajdował się w opłakanym stanie – po pożarze zawalił się dach, a część ścian runęła. Wśród zarośli przetrwały jednak ślady dawnego założenia parkowego: aleja grabowa i lipowa, które stały się świadectwem historii tego miejsca i ważnym punktem odniesienia podczas jego rewitalizacji. To właśnie one przypominały, że pod warstwą zaniedbania wciąż kryje się wyjątkowe miejsce, warte ocalenia.












fot. Dwór w Żytnie
Czytaj także: Teatralny hit „Berek, czyli upiór w moherze” wraca na scenę Filharmonii Częstochowskiej
