Trener Marek Papszun przed niedzielnym meczem Legii z Rakowem: Raków jest w moim sercu. To już jednak historia, ale bardzo piękna…

Artur
Trener Marek Papszun przed niedzielnym meczem Legii z Rakowem: Raków jest w moim sercu. To już jednak historia, ale bardzo piękna…

W niedzielę o godz. 17:30 zaplanowany jest w Warszawie mecz PKO BP Ekstraklasy między Legią i Rakowem.

– Każdy mecz wywołuje u mnie emocje i ekscytację – mówi na sobotniej konferencji prasowej trener Legii Marek Papszun. – O to chodzi, że kolejne spotkania są czymś wyjątkowym – historią. Jesteśmy w dużym klubie, w którym chciałem być. Raków jest w moim sercu. To już jednak historia, ale bardzo piękna. Wiele osób mi w tym towarzyszyło i oczywiście Dawid, który ze mną współpracował i mi pomagał, więc dużo mu zawdzięczam. Cieszę się, że będę mógł się z nim ponownie spotkać. To już nie pierwszy raz, bo graliśmy kilka razy. Te mecze zawsze będą dla mnie emocjonalne, ponieważ jutro do Warszawy przyjedzie również niemal cała grupa zawodników, z którymi osiągałem sukcesy.

– Na pewno Raków poszukiwał swojej drogi po moim odejściu. Klub jako organizacja musi mieć silne fundamenty i to jest kluczowe. Ja byłem długo w Częstochowie, a Dawid w dużej mierze kontynuował tę pracę oraz kierunek, więc ciągłość była zachowana. Po moim odejściu były duże turbulencje – takich chyba nikt się nie spodziewał. Dla Michała musiało to być dużym doświadczeniem po latach sukcesów. Teraz Dawid wrócił i Raków dalej gra na ustawieniach fabrycznych.

– Kartki i kontuzje są wkalkulowane. Bartek wypadł i już po meczu było wiadomo, że nie będzie jutro grał. Od razu szukałem nowych rozwiązań. Mam dwie alternatywy: Arrieol i Szymański.

– Kuchta miał dobre wejście i niestety wypadł z powodu kontuzji. Nie może wrócić do dyspozycji, z jaką do nas trafił. My jako sztab pomagamy mu i czekamy na rozwój sytuacji. – Stępniewski jest jednym z najbardziej utalentowanych zawodników, z jakimi pracowałem. Wyróżnia się inteligencją i rozumieniem gry. Oczywiście jest dobry technicznie, bo to jest podstawa. Jeśli tego nie masz, nie możesz myśleć o karierze. Gra również szybko, widzi wcześniej i ma plan na każde zagranie. Wygląda na bardzo doświadczonego zawodnika. Staram się go umiejętnie wprowadzać oraz przygotować do debiutu w pierwszej drużynie. – Myślę, że staż Dawida w Legii nie będzie miało większego znaczenia Podobnie myślimy, jeśli chodzi o grę. Uważam, że o przebiegu meczu zdecyduje kompleksowość gry i dyspozycja zespołów danego dnia. My mamy swój pomysł, strategie i postaramy się to wdrożyć. Raków nas nie zaskoczy na poziomie podstawowych założeń, a jeśli tak, to szybko to zobaczymy i damy wskazówki piłkarzom.

– Jestem trenerem, który zawsze dawał szansę młodym chłopakom. Szczepaniak w ostatnim czasie nie reprezentował najwyższego poziomu, dlatego pojechał do Francji, by zagrać na gorszym poziomie. Presja nie jest prosta. Być może za szybko przeskoczył i tu zrobiła się luka. Przez problemy kadrowe dostał szansę, ale być może za szybko. Z drugiej strony te ostatnie mecze nie były w naszym wykonaniu najgorsze, ale jednak w trzech spotkaniach zdobyliśmy tylko dwa punkty. Tu chodzi o to, żeby wygrywać. Ja jako trener jestem gotowy, ale zawodnicy też muszą czuć rywalizację i być gotowi do walki. Jeśli Szczepaniak miałby trenować z nami, wolałem, aby poleciał do Francji i pomógł awansować drużynie, bo to też jest ważne. Współpraca z akademią układa się bardzo dobrze, więc staramy sobie pomagać.

– Dawid już nie jest uczniem, ponieważ dużo doświadczył. Jest trenerem doświadczonym i przeżył już też negatywne chwile – niepowodzeń. Wiadomo, że trenerzy nie grają, tylko zawodnicy. Jaki będzie ten pojedynek? Zakładam, że będzie to rywalizacja o dużej intensywności i z wieloma sytuacjami podbramkowymi. Wierzę, że jakość zawodników – szczególnie naszych – będzie determinowała te okazje. – Zakładałem, że wahadła to będą pozycję wiodące w naszym zespole. Z początku tak było. Ruben dobrze zaczął, później kontuzja. Paweł miał podobnie – również zmagał się z problemami zdrowotnymi, ale teraz przetrenowali cały tydzień. Mam nadzieję, że jutro zobaczymy ich w dobrej dyspozycji. Są to bardzo dobrzy zawodnicy. Paweł jest bardzo skuteczny, a Ruben potrafił wygrywać pojedynki – czyli robić to, czego nam brakowało. Jutro jest dla nas kluczowy mecz, więc musimy rzucić wszystkie siły. Później mamy dwa tygodnie przerwy, więc będziemy mogli potrenować. Cała kadra oprócz Kovacika jest w treningu. Oczywiście gratulacje dla powołanych – duża sprawa, jeśli chodzi o Piątkowskiego, który po półtora roku wraca do kadry. Deziel, który mocno się rozwinął, został powołany do reprezentacji olimpijskiej. Otto zapowiada się, że po raz kolejny będzie bronił przeciwko Polsce, a to dla nas ważne. Wojtek i Szczepan, również powołani do młodzieżowych reprezentacji. Trener Brzęczek docenia postęp i Szczepaniak został powołany. Jeszcze raz powiem, że powinniśmy więcej wycisnąć z tych trzech ostatnich meczów.

– Mieliśmy ostatnio na treningu 14-latka. Nie pamiętam wcześniej takiej sytuacji, choć może Trelowski był w zbliżonym wieku. Oby podobna kariera przed Onyszko.

– Widać, że dużo lepiej gramy przy Łazienkowskiej. Tam mamy fantastycznych kibiców i czujemy się pewnie. Jeśli chcesz być klasową drużyną, to musisz występować podobnie na wyjeździe. Jednak po drugiej stronie jest przeciwnik, który chce nas trafić. Na Legię jest zawsze ogromna mobilizacja i zespoły są mocno nastawione oraz odważne. Buduję w drużynie, takie przekonanie, że Legia powinna mieć zarówno na wyjeździe, jak i w domu podobną dyspozycję. Nie można rozgrywać meczów na styku – tak jak w Zabrzu i Krakowie – bo w takich pojedynkach łatwo zarówno wygrać, jak i przegrać. Nie jesteśmy jeszcze na etapie, na którym potrafilibyśmy utrzymać taką stabilność, ale pracujemy nad tym. To jest mój cel, aby do tego doprowadzić. Chciałbym, żeby drużyna jechała na wyjazd i nie była zaskoczona, tak jak w ostatnim meczu. Górnik grał długimi podaniami, był agresywny, podchodził pod długie piłki, a my byliśmy zaskoczeni. Oczywiście nie spodziewaliśmy się, że każda akcja będzie szła długą piłką, ale byliśmy przygotowani na omijanie pressingu. Ja nie byłem zaskoczony, ale zespół trochę tak, więc tu nie jesteśmy spójni. W Krakowie rywale nas osaczyli i nie mogliśmy z tego wyjść. Takie sytuacje się zdarzają. Powinniśmy to przetrwać i jechać dalej, ale jednak to zostawiło w nas ślad, że nie było już u nas płynności. Wyeliminowaliśmy te błędy przed meczem z Górnikiem, bo oni już nie potrafili doprowadzać do takich sytuacji. Uważam, że jesteśmy już doświadczeni pod tym kątem.

– Uważam, że nie wszystko jeśli chodzi poprawę gry w Legii jest moją zasługą. Oczywiście wyznaczam kulturę i kierunek, ale ważni są piłkarze, którzy mi zaufali i podążają w tym kierunku. Każdy zespół potrzebuje wzmocnień. Kilku piłkarzy się nie sprawdziło i musi odejść. Na kilku pozycjach mamy też zbyt wielu graczy, więc musimy to redukować i inwestować w konkretnych piłkarzy. Dzisiejsza kadra jest niesymetryczna, więc musimy nad tym popracować w tych dwóch najbliższych okienkach. W przeszłości dużo błędów zostało popełnionych i trzeba to naprawić. Musimy też mądrze korzystać z zasobów Akademii, żeby tych najlepszych piłkarzy odpowiednio poprowadzić, ale też dać jakość Legii Warszawa.

– Ivi Lopez w swoim najlepszym czasie byłby dużą wartością dla Legii. Ma on znakomitą mentalność – zwycięzcy. Tacy gracze ofensywni w Legii są pożądani. Tu musisz mieć gen rywalizacji i dążenia do zwycięstwa.

Źródło: Legia Warszawa

Partnerami relacji sportowych są:

Trener Marek Papszun przed niedzielnym meczem Legii z Rakowem: Raków jest w moim sercu. To już jednak historia, ale bardzo piękna... 1