Karol Zieliński: Referendum w Częstochowie

Każde głosowanie i pójście do urn jest przejawem odpowiedzialności za wspólnotę lokalną, referendum również. Jeżeli nie jesteś zadowolony z rządów władz miasta, to idziesz i głosujesz za tym, żeby móc zmienić włodarzy – mówi Karol Zieliński, inicjator komitetu referendalnego w Częstochowie.

Karol Zieliński: Referendum w Częstochowie 2
„Karol Zieliński, inicjator komitetu referendalnego”.

Dlaczego możliwość zorganizowania referendum lokalnego jest ważnym elementem demokracji?

Karol Zieliński: Większość decyzji, które mają wpływ na nasze życie, podejmowanych jest w Warszawie, podczas głosowania nad kolejnymi uchwałami. Oczywiście, w Sejmie mamy swoich regionalnych przedstawicieli, których wybieramy w wyborach powszechnych, jednak bardzo często interes partyjny wygrywa nad dobrem lokalnym. Nierzadko decyzje te podejmowane są wbrew społeczności, którą dany polityk reprezentuje. Natomiast w referendum ostateczna decyzja należy do nas, mieszkańców.

Co skłoniło Pana do podjęcia inicjatywy referendalnej w Częstochowie?

– Start kampanii referendalnej miał jeden podstawowy cel: odsunąć obecną władzę miasta od sprawowania funkcji zarządczej. Wbrew różnym opiniom krążącym w przestrzeni publicznej, moją motywacją nie było i nadal nie jest przejęcie władzy, czy „dorwanie się” do intratnego stanowiska, w którejś ze spółek miejskich. 

Do podjęcia tej inicjatywy skłoniła mnie obserwacja tego, jak funkcjonuje i rozwija się Częstochowa w porównaniu do innych miast tej samej wielkości. Weźmy na przykład Sosnowiec. Jeszcze nie tak dawno mogliśmy żartować, że w porównaniu do nas to „trzeci świat”. Teraz sytuacja się odwraca, to my możemy zazdrościć temu miastu szybkiego rozwoju. Kolejny przykład? Bielsko-Biała, również byłe miasto wojewódzkie. Nowoczesny stadion, Cavatina Hall – piękna, wielofunkcyjna sala koncertowa, czyste, zielone i zadbane centrum. Przykłady można tu mnożyć, ale nie chodzi o to, żeby się tylko wzorować na innych miastach. My musimy wydobyć własny potencjał, który w nas drzemie. 

Karol Zieliński: Referendum w Częstochowie 3
fot. Maja Kielan

Czy referendum powinno być traktowane przede wszystkim jako prawo mieszkańców, czy również jako narzędzie ich odpowiedzialności za wspólnotę lokalną? A może ma równocześnie pokazać władzom samorządowym, że obywatele ich kontrolują i mogą – w razie potrzeby – odwołać?

– Referendum spełnia wszystkie powyższe funkcje. Jest prawem mieszkańców, bo oni je organizują, podpisują się pod tym i finalnie biorą w nim udział. Jest również narzędziem ich odpowiedzialności, bo jeżeli komuś nie podoba się to, co dzieje się w danym mieście, ale przy tym nie bierze udziału w referendum, to odpowiedzialność spoczywa właśnie na nim.

Każde głosowanie i pójście do urn jest przejawem odpowiedzialności za wspólnotę lokalną, referendum również. Jeżeli nie jesteś zadowolony z rządów władz miasta, to idziesz i głosujesz za tym, żeby móc zmienić włodarzy. Natomiast, jeśli – twoim zdaniem – wszystko w mieście jest w porządku, to powinieneś pójść obronić tę władzę i zachować status quo.

Nie zapominajmy, że referendum w sprawie odwołania obecnej władzy jest najwyższą formą kontroli samorządu. 

Jakie – Pana zdaniem – znaczenie ma świadomość obywatelska mieszkańców dla prawidłowego funkcjonowania samorządu?

– Ogromne! Większość myśli, że wszystkie ważne decyzje, które wpływają na to, jak wygląda nasze miasto, są podejmowane centralnie. Nic bardziej mylnego! Oczywiście samorząd nie jest w 100 proc. samowystarczalny i wiele kwestii podejmowanych w parlamencie ma odzwierciedlenie w naszej codzienności. Niemniej to, czy nasze miasto jest czyste, zadbane, przyjazne mieszkańcom i przedsiębiorcom, zależy tylko i wyłącznie od władz samorządowych. 

Jak wyjaśniłby Pan osobie, która nie zamierza uczestniczyć w referendum, dlaczego jej głos ma znaczenie?

– Wiele osób mówi, że ich polityka nie interesuje, a samo referendum jest im obojętne. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której miasto dobrze funkcjonuje, zapewnia ambitne miejsca pracy, wspiera lokalnych artystów, dba o zieleń i zabytki, współpracuje z uczelniami, stawia na ważne inwestycje, które rozwijają społeczność itp. Z takiego miasta nie trzeba i nawet nie chce się wyjeżdżać! Niestety, obecnie mamy do czynienia z sytuacjami patologicznymi, takimi jak korupcja i nepotyzm, które zabijają naszą Częstochowę od wewnątrz. 

Czy dojrzała demokracja polega również na tym, że potrafimy zaakceptować wynik głosowania, nawet jeśli jest niezgodny z naszymi oczekiwaniami?

– Dokładnie tak! Skoro wynik głosowania jest inny, niż tego oczekiwaliśmy, to oznacza, że większość osób się za nim opowiedziała. Trzeba się z tym zgodzić – mimo naszych rozterek. 

Przeciwnicy referendum, podważają jego sens, argumentując, że do kolejnych wyborów samorządowych nie zostało już długo. Mógłby Pan się odnieść do tego stwierdzenia?

– Do wyborów samorządowych mamy ok. 2,5 roku, czyli jesteśmy na półmetku obecnej kadencji. Czy referendum w tym okresie ma sens? Powiem więcej, to ostatni dzwonek na to, żeby w ogóle się odbyło.

Jakie wnioski dla mieszkańców i samorządu mogą płynąć z samego faktu zorganizowania referendum, niezależnie od jego wyniku?

– Sam fakt, że została zebrana minimalna liczba podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum, daje nam jasny sygnał, że mieszkańcy chcą zmian. Oczywiście, to jeszcze nie oznacza, że do jakichkolwiek zmian w ogóle dojdzie, ale wyznaczenie daty referendum to kolejny sygnał, że możemy mieć ogromny wpływ na to, jak będzie wyglądać Częstochowa w przyszłości. Niezależnie od końcowego wyniku, po tych kilku miesiącach kampanii referendalnej, widać, że coś się w naszym mieście ruszyło i mieszkańcy już nie są tak bierni, jak to miało miejsce do tej pory.

Jaka frekwencja jest wymagana, aby referendum dotyczące odwołania organów samorządowych było wiążące?

– Aby wyniki referendum były ważne, do urn musi pójść co najmniej 3/5 liczby wyborców, którzy wzięli udział w wyborze władz samorządowych. W naszym mieście, w przypadku prezydenta Częstochowy to 46,6 tys., a w przypadku Rady Miasta – 48,8 tys. osób. 

Co chciałby Pan przekazać osobom, które nadal się wahają, czy wziąć udział w nadchodzącym głosowaniu?

– Przede wszystkim polecam każdemu na spokojnie usiąść i odłożyć emocje polityczne na bok. Zrobić sobie kawę czy herbatę i pomyśleć, czy chcemy mieszkać i żyć wśród tych wszystkich afer korupcyjnych, które miały miejsce przez ostatni rok. Jeśli mamy dzieci, to czy chcemy, aby wyjechały na studia, czy do pracy do innego miasta, czy jednak wolimy, żeby zostały oraz rozwijały się i nasze miasto. To jest pierwszy krok – krok, w którym wybieramy pomiędzy dwoma wariantami: nową szansą dla Częstochowy a biernością wobec przyszłości naszego miasta.

Dziękujemy za rozmowę.

Karol Zieliński: Referendum w Częstochowie 4