Her Time. Rośnij, ale nie kosztem siebie

Zaczęło się od zaliczenia na kursie. W ubiegłym roku na konferencję przyszło ponad 400 kobiet, choć organizatorki liczyły na 300. W październiku Her Time wraca z hasłem, które trafia w najczęstszy problem aktywnych kobiet: jak się rozwijać i nie stracić przy tym równowagi.

400 kobiet. Kilkanaście wystąpień. Kilkadziesiąt stoisk i szczytny cel, który jednoczy przeróżne środowiska.

Projekt bez budżetu

Pomysłodawczyni konferencji, Ewa Drzewiecka, kończyła właśnie kurs w Szkole Liderek. Warunek zaliczenia: projekt społeczny. Nie miała budżetu, sponsora ani zespołu. W niespełna trzy miesiące zorganizowała Jurajskie Spotkanie Kobiet: 10-godzinny program na scenie połączony z mnóstwem atrakcji w strefie stoisk. Kiedy wydarzenie się skończyło, uczestniczki nie wychodziły. Pytały, kiedy następne.

Kolejną edycję objęła patronatem Fundacja Q Marzeniom z Częstochowy. Trzecia była już wydarzeniem ogólnopolskim pod nową nazwą: Her Time. Od tamtej pory każda edycja jest większa od poprzedniej.

Her Time. Rośnij, ale nie kosztem siebie 1
Her Time. Rośnij, ale nie kosztem siebie 2

Dream Big, czyli liczby, których nikt nie planował

W ubiegłym roku organizatorzy przygotowywali się na 300 osób. Do Fabryki Rowerów przyszło ponad 400. Hasłem edycji było „Dream Big” i,sądząc po frekwencji, trafiło w potrzebę. Za wydarzeniem tej skali zwykle stoi agencja eventowa. Tu stał kilkuosobowy zespół fundacji i grupa wolontariuszy. Przygotowania trwały pół roku: telefony do partnerów, grafiki, montaż rolek, nocne pakowanie upominków. Partnerzy regularnie pytają, jak to możliwe przy tak małej ekipie.

Miała przyjechać paczka batonów. Przyjechała paleta.

Ta scena najlepiej pokazuje, jak rośnie zaufanie do Her Time. Jedna z marek produkujących superfoods zamiast kilkunastu produktów przysłała setki shotów, batonów, musli i suszonych owoców. Inny partner przekazał 100 egzemplarzy kobiecego poradnika autorstwa jednej z najbardziej znanych lekarek chirurgów na świecie. Nieprzypadkowo, bo konferencja również odbywała się w październiku, miesiącu świadomości raka piersi, a fundacja od początku wspiera kobiety po chorobie nowotworowej.

Najmłodsza uczestniczka miała osiem miesięcy.

Przyszła w ramionach mamy, ale to dobrze pokazuje, dla kogo jest Her Time: dla kobiet na każdym etapie życia. Na Her Time mama z niemowlęciem jest tak samo na miejscu jak prezeska firmy czy studentka. Rozpiętość wieku uczestniczek jest ogromna: od dwudziestolatek po kobiety po sześćdziesiątce. Są mamy wracające do pracy po urlopie macierzyńskim, członkinie klubów biznesowych, kobiety po chorobie i te, które szukają nowego kierunku albo po prostu chcą na jeden dzień oderwać się od codzienności.

Niektóre na początku mają obawy, że skoro nie prowadzą biznesu, to konferencja nie jest dla nich. Szybko okazuje się, że nikt tu nie pyta o stanowisko ani wynik finansowy. Studentka i prezeska siadają obok siebie na pufie, zaczynają rozmowę i często wymieniają się kontaktami. Z takich przypadkowych spotkań rodziły się już wspólne projekty i współprace. To rodzaj relacji, na który rzadko jest czas w pracy czy na formalnych spotkaniach branżowych.

Her Time. Rośnij, ale nie kosztem siebie 3
Her Time. Rośnij, ale nie kosztem siebie 4

Dzień bez sztywnego scenariusza

Her Time zaczyna się od moderowanego networkingu. Zanim ktokolwiek wejdzie na scenę, uczestniczki poznają się nawzajem, więc już pierwsza przerwa nie wypada w gronie obcych osób. Dalej nie ma jednej reguły. Część kobiet spędza większość dnia pod sceną i notuje każde wystąpienie. Inne przychodzą z przyjaciółkami i traktują konferencję jako wspólne wyjście. Jeszcze inne krążą między salą a stoiskami. Każdy z tych sposobów jest właściwy.

Bezpłatny makijaż, konsultacja z fizjoterapeutką i rozmowa z psycholożką, a to wszystko kilka kroków od sceny.

Strefa stoisk, czyli druga scena

Dla wielu uczestniczek to tutaj dzieje się połowa konferencji. Wystawiają się kobiece marki i specjalistki z różnych dziedzin: zdrowia, fizjoterapii, terapii psychologicznej, kosmetyki i beauty. Są też lokalne smakołyki, których trudno nie spróbować między wystąpieniami.

Stałym punktem programu jest bezpłatny makijaż. Kolejka ustawia się od rana, a wiele uczestniczek wychodzi z konferencji w zupełnie innym wydaniu niż przyszło.

Przez cały dzień trwają konkursy. Nagrody to między innymi pobyty w hotelach i zabiegi kosmetologiczne, więc o wiele z nich toczy się prawdziwa rywalizacja.

Her Time. Rośnij, ale nie kosztem siebie 5
Her Time. Rośnij, ale nie kosztem siebie 6

Każdy bilet ma drugie dno

To, co odróżnia Her Time od komercyjnych konferencji, dzieje się poza sceną. Prelegentki występują bez honorariów. Organizatorzy pokrywają jedynie nocleg i dojazd. Wystawcy przekazują całą wartość swoich pakietów marketingowych na cele fundacji. Dochód trafia na konkretne działania: warsztaty dla kobiet po chorobach nowotworowych, stypendia naukowe dla uzdolnionej młodzieży, dodatkowe zajęcia w szkołach i przedszkolach oraz mniejsze akcje prowadzone przez cały rok. Część biletów fundacja przekazuje kobietom, których nie byłoby stać na udział, podopiecznym innych organizacji. Dzięki temu na jednej sali siedzą prezeski firm, przedsiębiorczynie i kobiety, które dopiero uczą się wychodzić z domu. Bez podziału na lepsze i gorsze.

Wiadomość do znanej prelegentki wysłana późnym wieczorem. Po kilku minutach odpowiedź: „z przyjemnością”.

Tak wygląda zapraszanie gości na Her Time. Lista chętnych prelegentek co roku jest dłuższa, niż pozwala program.

Kto za tym stoi

Organizatorem Her Time jest Fundacja Q Marzeniom im. Heleny Buli z Częstochowy. Od początku wspiera dwie grupy: kobiety i dzieci. To połączenie wynika z przekonania nieżyjącej już patronki fundacji, dyrektorki przedszkola. Uważała, że nie da się wychować szczęśliwych i dobrze wykształconych dzieci, jeśli ich mamy nie są szczęśliwe i spełnione. Her Time jest bezpośrednią realizacją tej misji. Kobiety dostają dzień dla siebie, a dochód z wydarzenia wraca do dzieci w postaci stypendiów i zajęć pozaszkolnych oraz potrzebujących kobiet.

2026: Growth & Balance

Tegoroczne hasło to odpowiedź na pytanie, które wraca w rozmowach z uczestniczkami. Kobiety chcą się rozwijać: zmieniać pracę, zakładać firmy, uczyć się nowych rzeczy. Jednocześnie prowadzą domy, opiekują się bliskimi i często same są na końcu własnej listy. Growth & Balance to rozmowa o tym, jak łączyć te dwie rzeczy. Jak planować rozwój, który nie kończy się wypaleniem. Jak ustalać priorytety, kiedy wszystko wydaje się pilne. I jak stawiać granice w pracy, w finansach i w relacjach, żeby na rozwój w ogóle znalazł się czas i siły. Formuła się nie zmienia: wystąpienia, strefa stoisk, przerwy na ruch i dużo miejsca na rozmowy. Zmienia się skala.

Dla kogo?

Dla każdej kobiety, która chce się zatrzymać i zastanowić, w którą stronę idzie. Nie trzeba mieć firmy, stanowiska ani gotowego planu. Wystarczy chcieć poświęcić jeden dzień sobie.

Her Time. Rośnij, ale nie kosztem siebie 7
Her Time. Rośnij, ale nie kosztem siebie 8

mat. Her Time, fot. K. Pyczek

Czytaj także: Przedsprzedaż biletów na koncert jubileuszowy 200-lecia nowoczesnej Częstochowy trwa!